Ten dział prezentuje relacje osób, które jako dzieci przeżyły wydarzenia z 1943 roku. Opisujemy zapisy Anny Szumskiej (ur. 1919), Jana Michalewskiego (1938), Jadwigi Majewskiej (1933), Kazimierza Kobylarza (1928) i Zygmunta Jana Borcza (1931). Każde świadectwo ma wartość dokumentalną.
Fragmenty wspomnień ukazują skalę ludobójstwa i emocje, jakie zapadły w pamięć dzieci. Mieszkańcy takich miejscowości jak Borki czy Hucisko Brodzkie przekazali bardzo szczegółowe opis y. Zapisy te pozwalają odtworzyć przebieg wydarzeń z tamtego roku.
Rafał B. Pękała w 2021 roku podkreślił, że wizualne świadectwa przed kamerą utrwalają trudną pamięć. Te relacje stanowią fundament pamięci o ofiarach i są niezbędne dla zrozumienia historii regionu.
Geneza i kontekst historyczny wydarzeń na Wołyniu
Narastające spory narodowościowe i polityczne stworzyły grunt pod tragedię, która wybuchła w 1943 roku. W wyniku okupacji niemieckiej i sowieckiej dotychczasowe sąsiedzkie więzi zostały nadwyrężone, co ułatwiło eskalację przemocy.
W latach 1943–1945 organizacje takie jak OUN i UPA skierowały swoją strategię przeciw polskiej ludności. Dokumentacja potwierdza, że działania miały charakter zaplanowany i systematyczny, a celem było zniszczenie polskiej obecności w regionie.
Historycy, w tym Grzegorz Motyka, wskazują na złożony kontekst polityczny i narastające napięcia etniczne przed wojną. Analiza pokazuje, że radykalizacja postaw oraz brutalna logika konfliktu przekształciły spory w szerokie ludobójstwa.
Rozumiejąc, jak żyli mieszkańcy przed 1939 rokiem, łatwiej pojąć, dlaczego do masowych ataków doszło właśnie w tych latach. To tło pozwala wyjaśnić mechanizmy, które doprowadziły do rzezi wołyńskiej w 1943 roku.
Relacje świadków rzezi wołyńskiej jako fundament pamięci
Głos tych, którzy przeżyli, daje najczystszy obraz cierpienia ludności tamtych lat.
Władysław Siemaszko wraz z córką opracował obszerne dokumenty, które stały się kluczowym fragmentem wiedzy o zbrodni na polskich mieszkańcach. Ich praca systematyzuje dane o ofiarach i miejscach wydarzeń.
Wiele osób przez dekady unikało spisywania wspomnień z powodu traumy i strachu przed zemstą. Mimo to ocalałe osoby po latach oddały ważne świadectwa, które pomagają zrozumieć skalę ludobójstwa.
„To, co pamiętam, trzeba przekazać dalej, by nikt nie zapomniał.”
Te krótkie opisy i fragmenty relacji tworzą fundament pamięci. Dzięki nim przyszłe pokolenia poznają, jak rzeź wołyńska wpłynęła na życie ludzi i ilu osób dotyczyła tragedia.
| Aspekt | Znaczenie | Źródło |
|---|---|---|
| Dokumentacja | Systematyczne zbiory faktów i nazwisk | Siemaszko i współautorzy |
| Osobiste wspomnienia | Emocjonalny kontekst zbrodni | Ocalali ludzie |
| Ochrona pamięci | Zapobieganie zapomnieniu zbrodni | Publikacje i archiwa |
Sąsiedzkie relacje przed wybuchem konfliktu
Przed wojną sąsiedzkie więzi często określały rytm życia w małych wsi. Rodziny polskie i ukraińskie uczestniczyły wspólnie w obrzędach i pomagali sobie nawzajem.
Anna Szumska wspominała, że w Borkach k. Lubomla sąsiedzi zapraszali się na święta i dzielili gospodarstwa domowe. To był czas wzajemnego szacunku.
Ojciec Jana Michalewskiego z Huciska Brodzkiego opisywał, że mieszkańcy szanowali swoje dni wolne i nie wykonywali prac polowych w czasie świąt.
W czasie wojny, po ataku Niemiec na Związek Sowiecki, niektórzy ukraińscy sąsiedzi pomagali rodzinie Anny, dzieląc się zbożem i paszą. Jednak z czasem nastroje się pogorszyły.
- Przed wojną: wspólne obchody i pokrewieństwa między rodzinami.
- W czasie wojny: początkowa pomoc sąsiedzka przeplatała się z narastającą nienawiścią.
- Zmiana: propaganda i nowe hasła stopniowo niszczyły dawną zgodę.
Wspomnienia o życiu sprzed konfliktu pomagają zrozumieć, jak szybko uległy zmianie codzienne relacje.
Narastanie nastrojów nacjonalistycznych w regionie
W latach 1941–1942 w regionie zaczął się brutalny proces, który przygotował grunt pod dalsze zbrodnie.
Niemieckie władze przy wsparciu policji ukraińskiej przeprowadziły likwidację ludności żydowskiej. Było to publiczne i okrutne doświadczenie dla wielu mieszkańców wsi.
Anna Szumska opisywała, jak zmuszano kobiety ze wsi do zakopywania ciał zamordowanych Żydów. Sceny te pozostawiły głęboki ślad w świadomości ludzi i wzmocniły klimat bezprawia.
Ukraińscy policjanci strzelali do ofiar, a Niemcy nadzorowali działania. To brutalne wydarzenie stało się zapowiedzią późniejszej agresji wobec polskiej ludności.
Przypadki, takie jak morderstwo synów kierownika szkoły w Jesionowie czy bestialskie zabójstwo księdza Piotra Walczaka, pokazały, że nacjonalizm przybierał krwawe formy.
W efekcie, w czasie wojny sąsiedzi zaczęli patrzeć na siebie z nieufnością i strachem.
- Skutek: eskalacja przemocy wobec ludności i utrata zaufania między ludźmi.
- Przesłanie: zbrodnie na Żydach były przedsmakiem dalszej, masowej przemocy.
Krwawa niedziela i apogeum ludobójstwa
11 lipca 1943 roku stał się datą, która utkwiła w pamięci jako punkt kulminacyjny zorganizowanej przemocy. W tym dniu zaatakowano dziesiątki polskich kościołów i wsi, a ataki miały charakter skoordynowany.
Wielu wiernych zastała msza. Napastnicy z ukraińskiej powstańczej armii wybierali niedzielę, by zaskoczyć ludzi podczas nabożeństw. Sceny w świątyniach były brutalne: ofiary ginęły od siekier i broni palnej.
Jan Bławat opisywał, jak jego ojciec zginął od kuli pod oko, a dziadek został ranny. Teodora Zgliniecka, mając sześć lat, ukryła się na strychu kościoła w Kisielinie, gdy ojciec i dziadek zostali zamordowani.
„Krew bryzgała na ściany świątyń, to był widok nie do zapomnienia.”
- 11 lipca 1943 to najtragiczniejszy fragment historii regionu.
- Ataki UPA w 1943 roku miały na celu likwidację ludności polskiej w czasie wojny.
- Relacje z lat późniejszych potwierdzają, że wielu osób nie udało się uratować.
Dziecięca perspektywa w obliczu niewyobrażalnej tragedii
Dzieci patrzyły na koszmar, który zmienił ich życie na zawsze.
Jadwiga Majewska, mając niespełna dziesięć lat, uciekała z Huty Stepańskiej 16 lipca 1943 roku. Widziała martwe kobiety i płaczące dzieci. Ten obraz został z nią na lata.
Kazimierz Kobylarz, w wieku piętnastu lat, ukrywał się w zbożu. Słyszał krzyk ojca i widział kawalkadę banderowców przejeżdżających obok. Tamten fragment relacji opisuje strach dnia i nocy.
Józefa Bryg, jako sześciolatka, udawała trupa pod ciałem matki. Później rozpoznawała fragmenty bliskich w studni. Alfreda Magdziak obserwowała śmierć sióstr i ojca z ukrycia, słysząc rechot napastników.
Wiele dzieci trafiło potem do domów dziecka. Tam nikt ich nie pocieszał, a koszmary prześladowały ich przez całe życie.
„To były chwile, które nigdy nie odchodzą — nawet gdy dorastasz.”

| Osoba | Wiek w 1943 roku | Doświadczenie |
|---|---|---|
| Jadwiga Majewska | ~10 lat | Ucieczka z Huty Stepańskiej 16 lipca 1943; widok martwych kobiet |
| Kazimierz Kobylarz | 15 lat | Ukrywanie w zbożu; słyszał krzyk ojca; widział przejazd banderowców |
| Józefa Bryg | 6 lat | Udawała trupa; późniejsze rozpoznawanie ciał w studni |
| Alfreda Magdziak | dziecko | Obserwacja śmierci sióstr i ojca; doświadczenie rechotu napastników |
Rola duchowieństwa w eskalacji przemocy
Rola kapłanów w tamtym okresie była złożona i pełna sprzeczności.
W relacjach z miejsca pojawiają się opisy, że duchowni niekiedy aktywnie podsycali przemoc. Anna Szumska zapisała, że batiuszka w Horodnie święcił siekiery i widły, wzywając do rzezi.
W wielu wsiach prawosławni i greckokatoliccy kapłani poświęcali narzędzia używane potem w mordach. W latach 1943–1944 takie gesty miały bezpośredni wpływ na eskalację zbrodni.
Ksiądz Błażej Jurasz padł ofiarą ataku, gdy został postrzelony w zakrystii kościoła — dowód, że walka dotyczyła też miejsc kultu.
Jednocześnie nie brakowało czynów odwrotnych. W Rakowcu greckokatolicki Bereziuk wykupił ludzi z rąk UPA i uratował życia.
„Duchowieństwo bywało i narzędziem podżegania, i źródłem ratunku.”
Podsumowanie:
- W lutego 1943 wiele działań duchownych przyczyniło się do przemocy.
- Postawy kapłanów wpływały na losy ofiar i całych społeczności ludzi.
- Ten dwoisty obraz pokazuje, że czas działań kościoła był kluczowy dla historii tamtego roku.
Dramatyczne próby ratowania życia i samoobrona
Gdy noc zapadała nad wsią, rozpoczynały się desperackie próby ocalenia rodzin i dzieci.
W lipca 1943 wielu mieszkańców organizowało improwizowaną obronę. Samoobrona w Hucie Stepańskiej zgromadziła tysiące ludzi, którzy bronili się, zanim podjęto decyzję o wycofaniu się do Sarn.
W nocy ludzie uciekali do lasu lub szukali schronienia przy niemieckich garnizonach. Jan Michalewski, jako dziecko, uciekł z domu 13 lutego 1944 i ukrył się w kufrze, dzięki czemu udało się mu przeżyć.
Nie wszystkie ucieczki kończyły się sukcesem. Henryk Kloc przeżył, udając martwego, chociaż obok niego zginęła Maria Jesionek, chroniąc niemowlę własnym ciałem.
Ten fragment relacji pokazuje, jak wiele osób traciło kontakt z rodzinami i jak trudne były decyzje pod ostrzałem.
- W lipca 1943 roku ucieczki nocą były jedyną szansą na ratunek.
- Wielu ludzi ratowało życie dzięki determinacji i pomocy sąsiadów.
- Z drugiej strony, ofiar było wiele — zbrodni i chaosu doświadczyła cała ludność.
Losy osób ocalałych z pogromów
Po doświadczeniach z 1943 roku losy ocalonych pozostały naznaczone trwałą traumą.
Janina Kalinowska opisywała, że Wołyń złamał jej życie; lęk wracał mimo upływu lat.
Ocaleni z Ostrówek, gdzie 30 sierpnia 1943 roku dokonano eksterminacji, często wracali na teren wsi, by szukać śladów bliskich.
Józefa Bryg jako dorosła osoba wciąż sprawdzała kąty w domu, bojąc się powrotu oprawcy z czasów dzieciństwa.
Wiele kobiet angażowało się w stawianie krzyży i pomników tam, gdzie pochówek był niemożliwy.
„Pamięć była jedyną sferą, którą mogliśmy zatrzymać dla ofiar.”
| Aspekt | Skutki | Przykłady |
|---|---|---|
| Trauma | Długotrwały lęk i koszmary | Janina Kalinowska, Józefa Bryg |
| Poszukiwania | Powroty na miejsce zbrodni | Ocaleni z Ostrówek |
| Upamiętnienie | Krzyże, pomniki, msze | Akcje lokalnych kobiet |
- Losy ocalałych z pogromów roku 1943 były naznaczone przez utratę domów i bliskich.
- W latach po wojnie pamięć o zbrodni i potrzeba upamiętnienia kształtowały życie wielu osób.
Ukraińscy Sprawiedliwi w cieniu zbrodni
W cieniu masowych mordów zdarzały się gesty, które dawały nadzieję ocalałym dzieciom.
W latach 1943–1944 niektórzy mieszkańcy wsi ryzykowali własne życie, ukrywając polskie rodziny. Pomoc ta odbywała się często wbrew rozkazom ukraińskiej powstańczej armii, która traktowała taki czyn jak zdradę.
Jedna z ocalałych opisała, jak ukraińska kobieta położyła ją i jej brata do łóżek własnych dzieci, a matkę schowała na strychu. Sołtys Ptasznik i greckokatolicki ksiądz Bereziuk z Rakowca wykupili wielu ludzi z rąk bojówkarzy.
Te akty odwagi były często jedyną szansą na życie dla rodzin w czasie wojny.
- Wskutek ryzyka wielu osobom udało się przeżyć.
- Pomagający narażali się na śmierć ze strony własnej ludności.
- Każdy akt wsparcia był przejawem odwagi i człowieczeństwa.
Podsumowanie: dzięki odwadze kilku osób wiele rodzin, w tym dzieci i ich ojcowie, zachowało życie mimo brutalnej zbrodni.
Trauma przekazywana kolejnym pokoleniom
Wielu potomków nosi w sobie obrazy i lęki, które zaczęły się w latach 1943–1945 i związane są z rzezi wołyńskiej.
Milczenie w rodzinach często przedłuża cierpienie. Przez dekady wiele osób unikało rozmów o przeżyciach, co utrudniało zrozumienie skali tragedii.
Badania psychologiczne pokazują, że strach przed powtórką wydarzeń wpływa na zachowania kolejnych generacji. To dotyczy zarówno relacji międzyludzkich, jak i wyborów życiowych.
Pamięć o zbrodni stała się częścią tożsamości wielu rodzin. Poszukiwanie prawdy o losach przodków pomaga przepracować ból i przywracać godność ofiarom.
„Pamięć przekazywana dzieciom uczy ostrożności, ale też wymaga leczenia.”
- Trauma po rzezi przekazuje się dalej i wpływa na życie ludzi.
- Zrozumienie tego procesu jest niezbędne do uzdrowienia.
- Empatia i edukacja pomagają przerwać cykl pamięci o tragedii.
Znaczenie prawdy historycznej dla przyszłych relacji
Tylko oparta na dowodach pamięć umożliwi godne upamiętnienie ofiar i naprawę relacji.
Prawda o wydarzeniach z 1943 roku jest fundamentem porozumienia między Polską a Ukrainą. Uznanie ludobójstwa i zbrodni wobec ludności polskiej pozwala mówić o winie, odpowiedzialności i przywróceniu sprawiedliwości.
Narodowy Dzień Pamięci Ofiar, obchodzony 11 lipca, przypomina o konieczności godnego pochówku dla wszystkich ofiar wojny. Tylko szczery dialog oparty na faktach da szansę na trwałe pojednanie i szacunek dla ludności obu narodów.




